czwartek, 23 października 2008

Czerwony Krecik spotyka Robota

Podczas jednej ze swoich licznych, podziemnych wędrówek Czerwony Krecik spotkał Robota. Maszyn zaliczał się do silnie wyspecjalizowanego podgatunku, czemu zawdzięczał dość ekstrawagancki wygląd. Większą jego część stanowiło wiertło, pośrodku którego ostrym, białym światłem promieniowało główne oko. Po bokach znajdowało się jeszcze czworo oczu pomocniczych – czerwone fotodiody, symetrycznie rozmieszczone wokół kadłuba.
A stało się to wszystko tak: W którymś z niższych tuneli ściana, naprzeciwko której stał Krecik, nagle zaczęła wibrować i osypywać się. Po chwili grudki ziemi rozprysły się na boki, ukazując kręcącą się głowę-wiertło Robota. Widząc w świetle białego oka nieznajome zwierze, Maszyn zatrzymał się. W tunelu zapanowała cisza i wymieniono kurtuazyjne powitania, tak charakterystyczne dla podziemnych spotkań.
- Czego tutaj szukasz? – spytał z zainteresowaniem Krecik.
- Pracuję. Szukam kamieni szlachetnych, rud metali lub też zakopanych skarbów.
- Jak to? – zdziwił się zwierzak – Tak ogólnie? I chciało ci się przekopać taki kawał drogi, jak nawet nie wiesz czego szukasz?
- Twoje pytanie jest dziwne. – zdziwił się Maszyn - Czemu zakładasz, że tego nie wiem?
- Przecież sam tak powiedziałeś.
- Nieprawda!
Rozmówcy spojrzeli na siebie z niedowierzaniem.
- Tak możemy w nieskończoność. – odparował Krecik, po czym dorzucił przedrzeźniając metaliczny ton – Jeśli znajdziesz rudę żelaza, to Księżyc zacznie krążyć dookoła Ziemi.
- Zgadzam się.
- Z czym?
- Powiedziałeś prawdę, choć nie rozumiem po co.
- To nie była prawda. To tylko takie zdanie. Księżyc będzie krążył dookoła Ziemi, niezależnie od tego czy cokolwiek znajdziesz, czy nie.
- Zgadzam się z tym – zaproponował pojednawczo Robot.
- No więc to była bzdura!
- Nie, przed chwilą powiedziałeś bzdurę.
Zapadła krępująca cisza. W końcu obaj rozmówcy się rozeszli, nie zrozumiawszy siebie nawzajem.